1 2 3

The Peculiarity of Man”, Toruń 2014, nr 19, s. 15-42 ontologia czasu I przestrzeni w definicjach słownikowych I encyklopedycznych: analiza konceptualna

səhifə1/3
tarix17.04.2018
ölçüsü128.47 Kb.

The Peculiarity of Man”, Toruń 2014, nr 19, s.15-42

ONTOLOGIA CZASU I PRZESTRZENI W DEFINICJACH SŁOWNIKOWYCH I ENCYKLOPEDYCZNYCH: ANALIZA KONCEPTUALNA


Za każdym razem, gdy badacz-humanista (uczony bądź filozof) chce zastanowić się nad istotą (czyli sednem ontologicznym) takich kluczowych kategorii ludzkiego doświadczenia (a dla niektórych również właściwości rzeczywistości obiektywnej), jakimi są czas i przestrzeń, odczuwa potrzebę oparcia się na jakiejś, chociażby bardzo ogólnej, wstępnej i nieprecyzyjnej, ale jednakże zwartej i w miarę całościowej definicji obu zjawisk (istot? bytów? cech? pojęć?). Jak widzimy, już na wejściu do problemu badacz może mieć wątpliwości o to, co właściwie rozumieć pod czasem i przestrzenią. Jedno tylko wydaje się być pewne w tym zakresie: są takie polskie formy słowne – czas i przestrzeń – które coś oznaczają, odwołują się do jakichś naukowych lub potocznych pojęć (prawdopodobnie każde z nich – do wielu i różnych). Zatem zupełnie logiczne będzie zwrócenie się na samym początku do słowników języka polskiego, chociaż zdaję sobie sprawę, iż nie chciałbym tutaj omawiać słowa, tylko pojęcia.

Nie chciałbym również sprowadzić takiego czytania słownikowych definicji do powierzchownego przejrzenia tekstu, dlatego spróbuję dokonać konceptualnej analizy tekstów definicji, czyli rozłożyć je na czynniki, jeśli nie pierwsze, to przynajmniej istotne.


DEFINICJA SŁOWNIKOWA

Za przykład definicji leksykograficznej, czyli stricte językowej, posłużą mi tutaj artykuły słownikowe Czas i Przestrzeń z Uniwersalnego Słownika Języka Polskiego pod redakcją St. Dubisza1 (dalej – USJP), chociaż mógłby posłużyć do tego celu każdy inny słownik tego typu, gdyż generalnie te definicje różnią się od siebie nieznacznie. Pierwsze, co rzuca się w oczy przy pobieżnym zapoznaniu się z obiema definicjami, jest ich wieloznaczność:

Czas



  1. nieprzerwany ciąg następujących po sobie chwil, ciągłe trwanie,

  2. chwila, moment, pora,

  3. wyodrębniony okres, określona pora, w której się coś dzieje lub coś jest wykonywane,

  4. sposób obliczania, wyznaczania czasu, chronologicznego uszeregowania zdarzeń2.

Przestrzeń



  1. to, co rozciąga się wszędzie wokół, nieskończony, nieograniczony obszar trójwymiarowy, w którym zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne,

  2. część takiej rozciągłości objęta jakimiś granicami, obszar; także miejsce zajmowane przez dany przedmiot materialny,

  3. rozległy, pusty obszar, rozległa, pusta powierzchnia bez wyraźnie oznaczonych, widocznych granic3.

Dlatego warto przyjrzeć się zarówno relewancji każdego z przedstawionych 7 pojęć (4 temporalnych i 3 lokalnych) dla wyłonienia interesujących nas obiektów, jak i każdemu z wymienionych pojęć oddzielnie, żeby ustalić ich sedno (treść i zakres) oraz zrozumieć wewnętrzną logikę ich zdefiniowania przez leksykografa. Celem nadrzędnym analizy jest wyłonienie takich definicji, które, po pierwsze, dotyczyły pojęć czasu i przestrzeni w ich kategorialnym (najszerszym) zakresie, a po drugie, dostarczałyby jakichś istotnych wiadomości odnośnie ontologii obiektów (bytów), których te kategorialne pojęcia dotyczą.

Dlatego najpierw pominę definicję pierwszą (w domyśle – najistotniejszą) i zacznę od tych definicji, które zostały podane w kolejności dalszej. Zakładam, że okażą się nieistotne dla sformułowanego powyżej celu. Spójność definicji będę sprawdzał w ramach danego wydawnictwa, ponieważ wykroczenie poza jego granice automatycznie podważa podstawy podmiotowego uspójnienia – kolegium redakcyjne twórców USJP. Dlatego też wszystkie określenia słów wykorzystanych przez układaczy USJP w podstawowych definicjach pochodzą wyłącznie z artykułów słownikowych tegoż wydawnictwa.

Czas – chwila, moment, pora

’: dana definicja ma charakter dość ogólny, wg sposobu definiowania obiektu jest hiponimiczna i strukturalno-ontologiczna, gdyż sprowadza całość (czas) do jego reprezentacji i poszczególnych części. Słowami kluczowymi tutaj występują trzy jednostki – chwila (

maleńka cząstka czasu; moment’4), moment (‘bardzo krótki odcinek

czasu

,

chwila

, sekunda, minuta’5) i pora (‘okres, w którym coś się dzieje lub jest wykonywane, także

czas

trwania czegoś’6); okres zaś to ‘wyodrębniony przedział

czasowy

, w którym coś jest wykonywane lub coś się dzieje,

czas

trwania czegoś,

czas

,

pora

’7. Nie trudno zauważyć, że wszystkie definicje, które zostały tutaj przytoczone w celu wyjaśnienia słów-kluczy, mają charakter kołowy (tautologiczny), gdyż sprowadzają się do siebie wzajemnie: czas to chwila, chwila to moment, moment to odcinek czasu lub chwila albo czas to pora, a pora to okres, natomiast okres to przedział czasowy lub czas. Jest w nich jednak jeszcze kilka interesujących wiadomości, które mogą się nam przydać przy wyjaśnieniu istoty czasu jako obiektu refleksji ontologicznej. Są to czynniki: procesualny (gdyż czas jest czymś, „w czym” coś się dzieje lub jest wykonywane, coś trwa) oraz antropiczny (gdyż określenie czasu uzależnia się od ludzkiej zdolności dzielenia całości na części – odcinek, cząstka, przedział, wybierać – wyodrębniony, oceniać – bardzo krótki, maleńka). Już na tym etapie można wywnioskować, że definiowanie czasu poprzez jego składowe jest uzależnione od uświadomienia sobie relacji strukturalno-pragmatycznych, w które jest ów fenomen (czy owa kategoria) uwikłany/a. Dodatkowo watro zwrócić uwagę na intuicyjny charakter przedłożonych wyjaśniających definicji: w czterech zdaniach zostały użyte trzy zupełnie niedefiniowalne konotacyjne określenia (bardzo, krótki i maleńka) oraz pięć razy użyto nieokreślonego zaimka coś.

Następna definicja na dobrą sprawę jest zawoalowanym powtórzeniem poprzedniej: ‘

Czas – wyodrębniony okres, określona pora, w której się coś dzieje lub coś jest wykonywane

’. Definicja jest również ogólna, hiponimiczno-strukturalna (czas to okres, a okres to przedział czasowy), tautologiczna (czas objaśnia się przez składowe lub swoje egzemplifikacje – okres i porę), procesualna (w tym coś się dzieje lub coś jest wykonywane) i antropiczna (okres jest przez kogoś wyodrębniony, a pora – określona). Zarówno jak z poprzedniej, nie dowiadujemy się z tej definicji również niczgo o czasie jako bycie (fenomenie, istocie, pojęciu), lecz wyłącznie o tym, że słowo czas w języku polskim może być używane do poszczególnych egzemplifikacji i części składowych czasu jako takiego.

Jeszcze bardziej oddalony od obiektu naszych dociekań jest czwarta definicja, którą można ocenić jako czysto epistemologiczną i utylitarną: ‘

Czas – sposób obliczania, wyznaczania czasu, chronologicznego uszeregowania zdarzeń

’. Definicja ma również charakter ogólny, lecz tym razem jest ona funkcjonalno-strukturalna (gdyż dotyczy nie samego czasu, a czynności dotyczących ustalenia struktury owego bytu – liczenia, mierzenia). Jest to określenie jednocześnie procesualne i antropiczne (gdyż czas określa się poprzez czynności obliczania, wyznaczania, i chronologicznego uszeregowania zdarzeń, czyli czynności dokonywane przez człowieka). Tak jak poprzednie, dana definicja ma charakter wyraźnie tautologiczny (czas objaśnia się przez czas: czas – sposób wyznaczania

czasu

).

Zatem musimy skupić się na definicji pierwszej i chyba jedynej, w której chodzi o interesujący nas obiekt, czyli czas jako taki: ‘

Czas – nieprzerwany

ciąg

następujących po

sobie

chwil

,

ciągłe

trwanie

’. Przytoczona definicja opiera się na dwóch kluczach-definiensach – ciąg chwil oraz trwanie. Pierwsze określenie ma charakter wyraźnie strukturalny, konstrukcyjny. Czas jest wyjaśniony przez linearny temporalny zbiór – „ciąg” (czyli ‘nieprzerwana ciągłość8, tok czegoś w czasie, w następujących po sobie zdarzeniach: trwanie, dzianie się, bieg, przebieg’9) cząsteczek czasu – „chwil” (o których mowa była wyżej). Zatem tautologiczno-kołowy charakter tego fragmentu definicji jest oczywisty: po pierwsze, czas określa się przez swoje składowe, a po drugie, charakter scalenia owych części w linearną całość – ciąg – jest określony jako ‘tok czegoś w czasie’. W domyśle pozostają oba poprzednio wyróżnione aspekty temporalności – procesualność (chwile następują10 po sobie, toczą się, trwają, biegną, przebiegają) i antropiczność (tylko człowiek może sobie uświadomić, że chwile to składowe tego samego ciągu i że one „toczą się” po sobie i że ten ciąg jest nieprzerwany). Wszystkie inne pojęcia, które wyłaniają się z kolejnego definiowania składowych definicji podstawowej (chodzi o tok, przebieg, zdarzenie, zjawisko, fakt, proces) wskazują na uzależnienie ontologicznego statusu czasu od jednego podstawowego czynnika – działań człowieka, gdyż wszystkie one tak czy inaczej zawierają w swojej strukturze semantycznej odwołanie do relacji wewnątrz ludzkiego doświadczenia. Poza tym próba sprecyzowania pojęć wchodzących w skład kategorii czasu jako „nieprzerwanego ciągu następujących po sobie chwil” nasila stopień intuicyjności, gdyż w definicjach pojawiają się znaczniki nieokreśloności, którymi nazywane są owe byty, które wg autorów definicji mają stanowić sedno, treściowe napełnienie definiowanego „ciągu chwil”:

to, co

zaszło lub zachodzi, odbywanie się

czegoś

, rozwój

czegoś

, rozwijanie się, przeobrażanie się

czegoś

,

to, co

się wydarzyło, zaszło,

co

się stało etc.

Zwróćmy się teraz do drugiego fragmentu owej definicji – „ciągłe trwanie”, który już na wstępie wydaje się być zasadniczo odmienny od poprzedniego, ponieważ odwołuje się nie do struktury czasu, a wprost wskazuje na procesualny charakter owego fenomenu. Problem jednak tkwi w tym, że samo słowo trwanie jest tzw. nomina actionis, czyli rzeczownik o znaczeniu procesu i wymaga wytłumaczenia, którego Słownik nie podaje wprost, tylko poprzez czasownik trwać – być, istnieć przez pewien, zwykle dłuższy

czas

, w dalszym ciągu, dziać się w ciągu jakiegoś

czasu

. Jak widzimy definicja zawiera same problemowe składniki. Przede wszystkim jest nasycona niekreślonymi atrybutami pewien, zwykle, dłuższy, dalszym, jakiegoś. Poza tym wprowadza kolejne błędne koło definicji słów kluczowych – być, istnieć i dziać się: być 1 ‘istnieć, żyć’, 3 ‘trwać przez pewien

czas

, mieć miejsce, zdarzać się, odbywać się, następować, stawać się’, istnieć – ‘mieć miejsce w rzeczywistości, być, trwać, egzystować, żyć’ (egzystować – ‘żyć, funkcjonować w jakiś sposób’), dziać się – ‘odbywać się, stawać się, zdarzać się, zachodzić’ (zachodzić – ‘istnieć, zdarzać się’, odbywać się – ‘dokonywać się w określonym

czasie

, mieć miejsce’). Zatem w ich definicjach pojawia się to samo definiowane trwać. Wreszcie zarówno w definicji samego klucza trwać (trwanie), jak i określających go być, istnieć i dziać się pojawia się słowo czas, które one tutaj powinny tłumaczyć.

Można przyjrzeć się również atrybutywnemu znacznikowi ciągłe, gdyż czas został określony nie po prostu jako trwanie, lecz jako ciągłe trwanie. Ciągłe to wg Słownika ‘dziejące się, odbywające się, trwające stale, nieustannie; bezustanne, ustawiczne, stałe’11, stale to ‘przez cały

czas

, bez przerwy, niezmiennie, jednakowo, nieustannie, zawsze,

ciągle

’12, a nieustannie – ‘trwające

ciągle

, bez przerw,

stale

, ustawicznie,

ciągle

, nieustająco’13. Czyli poza kolejnym błędnym kołem mamy wyjaśnienie, że trwanie jest ciągłym wtedy, jak jest trwającym.

Reasumując analizę leksykograficznego zdefiniowania czasu, można pokusić się na pewien metajęzykowy konstrukt, który wyłania się z licznych substytucji definicyjnych: czas to albo stałe bycie w czasie albo po prostu części czasu występujące po sobie w czasie. Jeśli spróbujemy wyłamać się z błędnego koła definicji egzystencjalno-procesualnych i skupimy się na określeniu trwania – istnienia – dziania się – bycia, to przyjdziemy do idei czasu jako mienia miejsca w rzeczywistości. W obu przypadkach czas w słowniku języka polskiego jawi się jak nazwa czynności egzystencjalnej przebiegającej w czasie, czyli dana definicja jest definicją tautologiczną, po części strukturalną, w dużym stopniu antropiczną. Jednego, czego nie ma w tej definicji, to odpowiedzi na pytanie, czym jest czas, czyli co oznacza wyraz czas w odróżnieniu np. od połączeń wyrazowych ciągłe trwanie, ciągłe bycie, ciągłe istnienie czy ciągłe dzianie się, sugerujących, iż czas jest po prostu czynnością, albo od połączenia wyrazowego ciąg chwil, zakładającego, że czas składa się z mniejszych cząsteczek czasu.

Rozpatrzmy teraz definicję słowa przestrzeń. Jak w przypadku poprzednim, zacznę od końca, czyli od węższych i dalszych definicji, które, jak sądzę, powinny się okazać nierelewantne dla rozpatrywanego tutaj problemu ontologii przestrzeni jako takiej.

Jedna z definicji, tak jak w przypadku z czasem, wskazuje na to, że przestrzenią można nazywać część przestrzeni jako pewnej rozciągłości. Zatem jest ona pochodna od definicji właściwej, gdyż zawiera w sobie odpowiedni odnośnik takiej rozciągłości:

‘część takiej rozciągłości objęta jakimiś granicami, obszar; także miejsce zajmowane przez dany przedmiot materialny’

(słowa-klucze – część rozciągłości; nazwijmy tę definicję strukturalną), druga zaś – hiponimiczna (słowa klucze – rozległy, pusty obszar) – twierdzi, iż wyraz przestrzeń znajduje zastosowanie również przy określeniu jednego z rodzajów przestrzeni właściwej: ‘

rozległy, pusty obszar, rozległa, pusta powierzchnia bez wyraźnie oznaczonych, widocznych granic

’. Na dobrą sprawę obie definicje można by potraktować jako hiponimiczne, gdyż oznaczają po prostu różne typy przestrzeni jako takiej i różnią się tylko dwoma aspektami:

a) obecnością / nieobecnością granic zewnętrznych (obszar objęty granicami lub obszar bez granic) oraz

b) obecnością / nieobecnością wewnętrznego wypełnienia przez pewne przedmioty czy substancje (miejsce zajmowane przez przedmiot lub pusty obszar, pusta powierzchnia).

Ważnym elementem obu definicji jest wyraźny aspekt substancjalny, czyli odniesienie się do rzeczy (przedmiot materialny) lub ich wizualnym określeniem (granica14). Poza tym obie definicje zawierają wyraźny czynnik antropiczny: w pierwszej ktoś musi wystąpić w roli podmiotu oddzielenia części od ogólnej rozciągłości i wytyczyć w owej rozciągłości „jakieś” granice (jakie są to granice, powinien zdecydować prawdopodobnie ów ludzki podmiot), w drugiej zaś musi być ktoś, kto ustali, iż rozpatrywany obszar jest „rozległy” i „pusty” (ponieważ ciężko jest obiektywnie określić stopień rozległości i próżni obszarów, z którymi ma człowiek do czynienia na co dzień). Dodać też warto, iż za subiektywne musimy uznać także znaczniki „wyraźnie wyznaczony” i „widoczny” (w obu przypadkach musi być ktoś, kto wyznacza i robi to wyraźnie, oraz ktoś, kto widzi ów obszar). Wątpliwości budzi również znacznik „dany”, który został zastosowany do materialnego przedmiotu. Nawet jeśli nie jesteśmy pewni, że jest on „dany” przez jakiegoś człowieka (mógłby to być np. jakiś naturfakt na wzór rzeki czy lasu), to na pewno ten, komu jest „dany” ten materialny przedmiot zajmujący pewne miejsce naszywane przestrzenią, to człowiek. Pozostaje tylko określić się z kluczowymi słowami obu definicji – obszar, rozciągłość, miejsce oraz powierzchnia. Wstępna analiza pojęciowa przytoczonych definicji pozwala powiedzieć, że w jednym przypadku słowo przestrzeń (w znaczeniu ograniczonej części rozciągłości i miejsca wypełnionego przedmiotem materialnym) zostało utożsamione z obszarem, gdyż to drugie jest podane jako synonim pierwszego, natomiast w drugiej definicji słowo przestrzeń (jako niewypełniona przedmiotami i nieograniczona powierzchnia) dorównuje nie całemu obszarowi, lecz tylko obszarowi pustemu. Z tego można wywnioskować, że przestrzeń 2 to pusta przestrzeń 1.

Ale zwróćmy uwagę na to, jak Słownik definiuje interesujące nas słowa kluczowe: obszar

‘ograniczona część

przestrzeni

, zwykle dużych rozmiarów, określona

powierzchnia

czegoś’15, rozciągłość

przestarz. ‘rozległość, rozmiar czegoś,

obszar

,

przestrzeń

’16, miejsce

przestrzeń

, którą można czymś zająć lub zapełnić, w której może się ktoś lub coś zmieścić’17, powierzchnia

obszar, przestrzeń

o rozmiarach ograniczonych, określony teren’18.

W międzyczasie wyłoniły się jeszcze trzy słowa kluczowe o semantyce lokalnej – rozległość, rozmiar i teren. Z nich tylko to ostatnie warto włączyć do oglądu ogólnego, gdyż zarówno rozległość, jak rozmiar to nie są określenia przestrzeni, tylko jej parametrów (charakterystyk).

Zatem teren to ‘

miejsce

występowania, zasięgu, odbywania się czegoś;

obszar

, okolica’19 (pojęcie okolicy ewidentnie jest hiponimiczne wobec pojęcia przestrzeni, zatem można sobie je darować).

Nie trzeba zbyt dużego intelektu, żeby zauważyć, iż wszystkie te definicje mają wyraźny charakter kołowy i tautologiczny, gdyż wszystkie one, z jednej strony, odwołują się do pojęcia przestrzeni (a przecież to poprzez nich była wyżej przestrzeń definiowana), a po drugie, odsyłają do siebie nawzajem (obszar to powierzchnia, powierzchnia to obszar i teren, teren i rozciągłość zaś to również obszar). Jak poprzednio, zwracają na siebie uwagę dwa semantyczne aspekty – substancjalno-przedmiotowy (obszar to powierzchnia

czegoś

, rozciągłość to rozmiar

czegoś

, miejsce to przestrzeń, którą można

czymś

zająć lub zapełnić oraz w której może się zmieścić

ktoś

lub

coś,

z kolei teren to miejsce odbywania się

czegoś

), poza tym (i tu na nas czeka duża niespodzianka) obszar i powierzchnię cechuje obecność granic: albo są one ograniczoną częścią przestrzeni (obszar), albo posiadają ograniczone rozmiary (powierzchnia). A przecież z definicji przestrzeni ‘

rozległy, pusty obszar, rozległa, pusta powierzchnia bez wyraźnie oznaczonych, widocznych granic

’ dowiedzieliśmy się, że oba te fenomeny mogą granic nie posiadać. Jeszcze bardzie rzuca się tutaj w oczy czynnik antropiczno-subiektywny. Obszar jest powierzchnia przez kogoś określoną i „zwykle” ma „duże rozmiary” (musi być ktoś, wg kogo te rozmiary są duże i kto określi, że takie rozmiary występują u obszaru „zwykle”). „Określoność” obszaru jest spotęgowana tym, że powierzchnia sama z siebie jest już „określonym” przez kogoś „terenem”. Miejsce natomiast jest przestrzenią potencjalną, a nie realną, gdyż można ją czymś zająć lub zapełnić, lecz prawdopodobnie można również nie zajmować i nie zapełniać, może się w niej „ktoś lub coś zmieścić”, ale może również tego nie robić. Jak widzimy, wszystkie przywołane definicje nic nie wnoszą w pojmowanie ontologii przestrzeni, gdyż w kółko i przy tym niekonsekwentnie powtarzają to samo. Jedyny ważny dla nas wniosek to ten, że każda definicja części czy egzemplifikacji przestrzeni kojarzy się układaczom Słownika z rzeczami materialnymi, bytami substancjalnymi, a także z ludzkim postrzeganiem owych bytów i przedmiotowym oddziaływaniem na nie. W tym sensie interesujące jest również wyłonienie się z rozpatrzonych definicji wątku procesualnego: przestrzeń można czymś

zająć

lub

zapełnić

, w niej może się ktoś lub coś

zmieścić,

można ją

ograniczać,

w miejscu coś może

występować

lub

odbywać się

, granice można

oznaczać

i

widzieć

, teren i powierzchnię można

określać

.

Zatem śmiało możemy zignorować oba przeanalizowane słowa homonimiczne przestrzeń, gdyż nie o jakąś część czy jakiś typ przestrzeni tutaj mi chodzi, tylko o podstawową kategorię przestrzeni, do której, jak sadzę, odwołują się wszystkie wyżej wymienione – miejsce, obszar, powierzchnia, teren i rozciągłość.

Przypomnę, że jedna z rozpatrzonych definicji przestrzeni wprost odwoływała się do definicji podstawowej poprzez wyrażenie część takiej rozciągłości, chociaż w samej tej definicji słowo rozciągłość nie pada. Użyto tutaj zwrotu zaimkowego:

‘to, co rozciąga się wszędzie wokół, nieskończony, nieograniczony obszar trójwymiarowy, w którym zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne’.

Zatem z definicji podstawowej dowiadujemy się, że przestrzeń to: (1) jakieś nieokreślone „to”, którego kwalifikującą cechą jest „rozciąganie się wszędzie wokół”, (2) „obszar”, który ma trzy wymiary, jest „nieskończony” i wypełniony „zjawiskami fizycznymi”. Oba wątki zasługują na analizę konceptualną.

Słabym miejscem pierwszego fragmentu jest, jak już wyżej naszkicowałem, enigmatyczność definiensa „to”. W ten sposób cała definicja staje się intuicyjna. Czasem taki zabieg bywa usprawiedliwiony, jeśli chodzi o tzw. pojęcia potoczne czy przedpojęcia. Może on być rekompensowany przez określenia atrybutywno-okolicznościowe oraz procesualno-opisowe. W tym przypadku taka rola przypadła zwrotowi rozciąga się wszędzie wokół. Niestety już na wstępie czeka na nas zawód, gdyż wyraz rozciągać się w USJP odsyła nas do rozpościerać się, czyli „zajmować jakąś, zwykle dużą powierzchnię”. Jeśli pominiemy subiektywno-antropiczne znaczniki „jakąś”, „zwykle” i „dużą”, to zostanie nam fraza kluczowa zajmować powierzchnię. Powstaje problem: czyżby przestrzeń była tym, co zajmuje powierzchnię? Czymże jest owa powierzchnia? Słownik zawiera następujące określenie: „obszar,

przestrzeń

o rozmiarach ograniczonych, określony teren”. Zatem przestrzeń to jest to, co zajmuje przestrzeń albo nawet jej składowe i egzemplifikacje – obszary i tereny, przy czym powinny one być przez kogoś „określone”, a ich rozmiary „ograniczone”. Chyba nie warto tutaj znów przytaczać definicji obszarów i terenów, gdyż w ich podstawie znajdziemy tę samą przestrzeń. Może wybrnąć z tej sytuacji pomoże okolicznik wszędzie wokół? Podaję definicje tych wyrazów:

wszędzie – ‘na każdym, w każdym

miejscu

, w każdej sytuacji, w każdych okolicznościach’20, wokół – ‘ze wszystkich stron

miejsca

lub we wszystkie strony z

miejsca

położonego w środku, dookoła, naokoło, wokoło’21.

W obu przypadkach rolę słowa kluczowego pełni już znajome słowo miejsce, które, przypomnę, zostało określone jako ‘

przestrzeń

, którą można czymś zająć lub zapełnić, w której może się ktoś lub coś zmieścić’22.

To samo dotyczy czasownika zajmować. W jego definicji znów pojawia się znacznik „przestrzeń”: „zapełniać23, wypełniać sobą lub czymś jakąś

przestrzeń

, powierzchnię”.

Zatem koło się zamyka w każdym elemencie owej części definicji.

Zbadajmy drugi fragment: ‘

nieskończony, nieograniczony obszar trójwymiarowy, w którym zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne’.

Uwagę od razu przyciąga nie tylko słowo-klucz obszar, ale również dwa jego podstawowe atrybuty – nieskończoność i brak ograniczeń. Jest to o tyle dziwne, że w tymże USJP obszar był zdefiniowany jako ‘

ograniczona

część

przestrzeni

, zwykle dużych rozmiarów,

określona

powierzchnia

czegoś’. Czyli jest to tylko część przestrzeni. Owszem, „dużych rozmiarów”, lecz nie „nieskończona”24. Otwarta pozostaje kwestia wymiarowości. Czy posiadanie tylko trzech wymiarów nie powinno być zakwalifikowane jako istotne ograniczenie owej części przestrzeni, czyli obszaru? Nie mówię już o tym, że ograniczenie to wynika prawdopodobnie z tego, że obserwujący ów obszar podmiot również jest trójwymiarowy. A jaka mogłaby być przestrzeń jakiegoś innego obserwatora. Czy to już nie byłaby przestrzeń?

Pominę czysto egzystencjalne (a zatem czasowo-procesualne) pojęcia „zachodzenia” i skupię się na tym, co w owym „trójwymiarowym obszarze” zachodzi. Są to „wszystkie zjawiska fizyczne”. Ze względu na potoczno-językowy (chociaż nie do końca) charakter Słownika pominę też to, że są pewne zjawiska fizyczne (o charakterze energetycznym), o których dość trudno mówić jako o zachodzących wyłącznie w trójwymiarowym obszarze, tym bardziej nieskończonym i nieograniczonym. Tym bardziej, że wg Słownika zjawisko to nie koniecznie rzecz. Znajdujemy w definicji słowa zjawisko ten sam zabieg, do którego układacze Słownika sięgnęli przy definiowaniu przestrzeni: ‘to, co zaszło, zachodzi, co wydarzyło się, przejawiło się, przejawia się, ukazało się, ukazuje się; fakt, zdarzenie; w teorii nauki: wszelki przedmiot postrzegania zmysłowego (fakt empiryczny)’. Zatem zjawisko, które wypełnia przestrzeń, już nie jest substancjalne, tylko procesualno-konsekutywne i po części antropiczne (zwłaszcza „w teorii nauki”). Każda kolejna próba zgłębienia, czym są akty wydarzania się, przejawiania się, ukazania się, doprowadzi nas do już zbadanych przy okazji rozpatrywania pojęcia czasu znaczników egzystencjalnych bycie, istnienie i dzianie się, a próby zrozumienia sedna faktu i zdarzenia niezmiennie cofają nas do tegoż zjawiska.

Zatem w wyniku analizy tej strukturalno-hiponimicznej, substancjalnej, niejawnie antropicznej i w każdym swoim fragmencie zupełnie tautologiczno-kołowej definicji słowa przestrzeń wynika wyobrażenie o przestrzeni jako o części przestrzeni, która ma miejsce w przestrzeni oraz w której ma miejsce wszystko, co ma miejsce w czasie i przestrzeni. Okazuje się, że słownikowe określenie przestrzeni jest jeszcze bardziej enigmatyczne niż określenie czasu. Interesujące jednak jest to, że tak, jak czas w potocznym ujęciu utożsamia się z czynnością, przestrzeń w tymże potocznym rozumieniu zostaje utożsamiona z przedmiotowością (substancją), chociaż uważne przyjrzenie się polskim tekstom, w których pojawia się semantyka czasu czy przestrzeni, świadczy o tym, że najbardziej naturalnym sposobem wskazania na obie kategorie pojęciowe jest użycie przysłówków (na górze, w lewo, dawno, wczoraj) bądź rzeczowników czy rzeczownikowych konstrukcji w funkcji okolicznika (na ulicy, do urzędu, w ubiegłym tygodniu, od miesiąca). Natomiast semantyczna analiza pozwala odróżnić, z jednej strony, ideę rzeczy od idei przestrzeni, w której ta rzecz występuje albo która występuje w granicach tej rzeczy, a z drugiej, ideę procesu od idei czasu, przez który ten proces trwa. Z analizy semantycznej wyłaniają się kategorie czasu i przestrzeni jako okoliczności i charakterystyk rzeczy i procesów, cechujących relacje rzeczy między sobą (semantyka przestrzeni pojawia się w rozważaniach zawsze wtedy, jak trzeba wskazać, jak się ma jedna z rzeczy wobec innej w tym samym czasie) albo relacje procesów między sobą (semantyka czasu występuje tam, gdzie trzeba ustanowić wzajemny stosunek procesów dotyczących pewnych rzeczy). Niestety słownik języka polskiego nie pozwala te pojęcia wyodrębnić i sprecyzować. Zresztą można to zrozumieć, gdyż przeciętny użytkownik języka posługuje się słowami czas i przestrzeń intuicyjnie i nie koniecznie łączy z nimi pojęcia czasu i przestrzeni, które występują w ich kognitywnym obrazie świata.

Sytuacja może odwrócić się w tekstach encyklopedycznych, ponieważ tam obiektem definicji powinny być nie słowa języka polskiego, lecz pojęcia: potoczne, kognitywne (w definicjach powszechnych) lub naukowe czy filozoficznych (w definicjach specjalistycznych).


:

~leszczak
~leszczak -> Paradoksy konsumpcjonizmu


Dostları ilə paylaş:

©2018 Учебные документы
Рады что Вы стали частью нашего образовательного сообщества.
?


the-place-names-of-sible-20.html

the-place-names-of-sible-25.html

the-place-names-of-sible-3.html

the-place-names-of-sible-34.html

the-place-names-of-sible-39.html